Pamiętacie niedawną wizytę na ZANZIBARSKĄ PRISON ISLAND ? Zaraz po spotkaniu z żółwiami wsiedliśmy w łódeczki o dotarliśmy do miasta - nie byle jakiego, bo Kamiennego! Stone Town zbudowano w dużej części dzięki skałom wydobytym z morskiej toni. Zanim jednak znajdziemy tego dowody (co za dwuznaczność!) pożegnamy się z portem i naszą popierdółką wodną:
Zaraz potem zerkniemy na dom najsłynniejszego mieszkańca tej wyspy:
Znaczy na jego oficjalny dom - bo miał ich podobno więcej i wcale nie jakichś specjalnie bogatych. Niemniej jednak władza tutejsza uznała, że ten akurat trzeba nazwać jego imieniem i profity z tego czerpać ;)
Mnie w sumie bardziej te kable zaintrygowały:
Tym bardziej, że za chwilę okazało się, że po elewacji ciągnie się również...wodę!
Idziemy - za przewodnikiem:
Foty robię z tzw. biodra - czyli na oślep udając, że ich nie robię. Nie chcemy problemów ;)
Młodsze pokolenie chyba zna tę metodę:
Jak wiecie niespecjalnie lubię fotografować ludzi - ale tutaj, podobnie jak w
KAIRZE , nie mogłem się powstrzymać. Egzotyka mnie jednak prowokuje do takich działań...