Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gryfów Śląski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gryfów Śląski. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lipca 2022

Gryfów Śląski

W kwestii Gryfowa sprawa ma się tak - mijam go tranzytem albo zerkam tylko na rynek. Tym razem ulica Kolejowa i spacer po niej. Zaczynamy od stacji kolejowej - zanim to jednak nastąpi chronologia zdarzeń rzuca nas przed dom kultury:

Urokliwe stacyjki często bywają zdewastowane:
Tutaj właśnie teraz remontują przejścia podziemne i obraz nieco zmieni się na plus - w związku m.in. z odbudową odcinka do Świeradowa (na razie do Mirska kasy wystarczyło):
Spacerujemy dalej - urokliwe kamieniczki jak małe pałace:
Park:
I inny przykład niemieckiej architektury:
To tyle - wkrótce inne posty z naszego regionu ale już nie o tematyce kolejowej...

Wpis na potrzeby zakładki  POLSKA


wtorek, 24 marca 2020

Bezludna Proszówka...

Czym jest  ZAMEK GRYF ? - to taka obecnie niedostępna dla zwiedzających ruina, która swego czasu była zarośnięta chaszczami, potem dostępna za sowitą opłatą, wiosną ub.r. (stąd ten link) otwarta na wszystkich gości. A obecnie jest jak poniżej :
Można jedynie okrążyć ją (ruinę) wąską i niebezpieczną ścieżynką :
Z racji, że blisko stąd do  KAPLICZKI ŚW. LEOPOLDA  warto i tam zajechać. Nocny opad świeżego śniegu ładnie pobielił widoki :
Domek z widokiem :
Zachodzące słońce zrobiło klimat :

sobota, 11 lutego 2017

Kaplica Leopolda na Górze św. Anny w Proszówce k. Gryfowa

Każdy kto choć raz jechał odcinkiem Zgorzelec - Jelenia Góra (nawet pociągiem) za Gryfowem z prawej strony ujrzy to wzgórze :
Do kapliczki nigdy nie dotarłem pieszo - a to tylko dlatego, że to miejsce tranzytowe (powroty z Karkonoszy czy Izerów) i oprócz zwiedzenia ruin zamku w Proszówce nie ma tam niczego innego. Ale czas to chyba naprawić...    ( ZERKNIJ TUTAJ - NAPRAWIŁEM SWÓJ BŁĄD )

Jutro obejrzycie Karkonosze nocą :)

GALERIA

sobota, 12 grudnia 2015

Obora - już bez rewolucji...

Po dwóch latach ponownie zawitałem w progi Obory - restauracji, która przeszła kuchenne rewolucje i mocno się tym faktem reklamuje. Pierwsza moja wizyta miała miejsce w 2013r. ( OBORA WG GESSLEROWEJ  ). Moje odczucia delikatnie opisałem już wtedy i sądząc po komentarzach nie jestem w tym osamotniony. Tym razem byłem tam o godz. 16:00 - to chyba typowo obiadowa pora więc spodziewałem się...kogokolwiek (nie licząc obsługi). Spodziewałem się również ciepła wewnątrz. Obydwie kwestie już na wstępie miałem wyjaśnione - byliśmy sami w lekko ciepłej sali. Kominek (z czarną od brudu szybą) dawał oznaki grzania ale raczej dogasał. Na nasze jasne pytanie co lokal poleca jako danie po-rewolucyjne usłyszeliśmy od córki szefowej (kelnerka znacząco zamilkła) żeby nie sugerować się tymi daniami - wg niej było w nich zbyt dużo octu i zmieniła receptury. Zdecydowaliśmy się jednak na smażony ser (jako starter) i polędwiczki w sosie kurkowym.
Ser podano na drobno pokrojonej sałacie lodowej. Wszystko mocno polano dressingiem w którym główną rolę odgrywał kwas. Delikatny smak sera camemebert zamienił się w kwaśną masę. Polędwiczki w mojej ocenie były niezłe - ale szału "nima" ;)

W kwestii wystroju lokalu niewiele się zmieniło - jednak zdjęcia z rewolucji powędrowały do krowy, która była rewolucyjnym pomysłem :
Przedtem były na tej ścianie pomiędzy starymi rycinami :
Wystrój lokalu nadal może się podobać. Niewiele się zmieniło.

Reasumując - w konsternację wprowadziła mnie wypowiedź całkowicie lekceważąca niedawną rewolucję. Zabrzmiało to źle i niezbyt profesjonalnie. No ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że właśnie odebrano temu lokalowi rekomendację Magdy Gessler - vide komentarze z pierwszej wizyty.

Program tvn-u z udziałem Charliego i Magdy TUTAJ
W minucie 16:24 pada kluczowe zdanie - Magda nie poleca...
I ja również - choć wielkim smakoszem ani znawcą nie jestem.

wtorek, 4 listopada 2014

1 listopada

Kilka kadrów z 1 listopada. Jak żyję, tak kolorowego tego święta, to jeszcze nigdy nie widziałem. A wszystko to za sprawą natury :)
Zgodnie z zasadą, że nigdy nie wiadomo jakie warunki będą potem (a mogą być gorsze) focę rankiem z rejonu obok Malinowego Dworu.
Rzut ogólny :
Na zbliżeniu w dole kadru widać resztkę wieży na cmentarzu w Pobiednej (cel naszej wyprawy) i budynki obok niego - w tle kościół w Wolimierzu :
Góra z ruinami zamku w Proszówce i Mirsk :
Giebułtów (kościół) z lewej i Gryfów (ratusz) z prawej głęboko w tle :
To już centrum Pobiednej :
Corocznie celem (poza cmentarzem) jest wizytacja remontu PAŁACU W POBIEDNEJ - można przyjąć, że od kilku lat nic się (niestety) nie zmienia...
Ściana południowa :
Strona północna - park obok :
 I pałac :
A to już teren DWORKU SARASWATI - tylko z zewnątrz tym razem :
Poziomka jesienią? Czemu nie :)
I teren cmentarza :
Bułgarski inżynier - tradycyjnie i jemu stawiamy lampkę :)
Jedyny odrestaurowany niemiecki grobowiec :
Inne wyglądają zazwyczaj tak :
Księżna - też tradycyjnie "obdarowana" świeczką :
I wracamy ponownie do Malinowego Dworu - te same widoki co na początku wpisu ale przy lepszej widoczności. Niezwykle sprzyjająca jesień tego roku :)
Poza odległym ratuszem w Gryfowie...
...Proszówką...
...tym razem widać nawet kościół w Radoniowie :
Na koniec fotki z tableta mojej siostry  - ja przed Malinowym Dworem :
 Zjawiskowy (również tradycyjnie zjadany co roku) suflet :
 I ja po wypiciu...vody :
I to tyle z 1 listopada o pogodzie niemal letniej :)