Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jizerka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jizerka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2013

Schronisko Orle - dzień 2

Dzień 2.
Wbrew temu co zapowiadano pogoda tego dnia była jeszcze lepsza. Choć wiatr chwilami dokuczał to mocne słońce wszystko wynagradzało :)
Tego dnia mamy odwiedzić czeską Jizerkę...
Poranne slońce ładnie oświetla górskie potoki...
Docieramy do rzeki Jizerka i decydujemy o drodze powrotnej - jest tu wąsko , a ilość narciarzy nieporównywalnie większa niż na naszych odcinkach...
Wracamy na Orle - uzupełniamy płyny przed drogą powrotną do Jakuszyc...
Szefem schroniska Orle jest Staś - podający zjawiskowe karkówki i jeszcze lepsze kiełbasy :)
Jak pójdzie tak dalej to trzeba będzie dobudować kolejny stojak na narty...
A to budynek sauny - wczorajszej nocy kilka osób skorzystało z tej atrakcji i pomimo , że termometr wskazywał -17st.C weszli do strumyka...
A to już droga powrotna...
W ten weekend odbywały się akurat zawody w biathlonie - szczegóły ( TUTAJ )
Zdążyliśmy akurat na końcówkę biegu kobiet :
Nie miałem nigdy okazji żeby obejrzeć taki karabinek z bliska...
Jedna z ostatnich zawodniczek...
Domek na Polanie Jakuszyckiej który swym nawisem śnieżnym przykuł moją uwagę ;)
Pies też przyciągnął obiektyw ;)
I czeski pociąg kursujący na trasie z Harrachova do Szklarskiej Poręby , a przejeżdżający tuż obok - tu jedzie w kierunku Szklarskiej :
A tu wraca na czeską stronę :
I to tyle z tej eskapady :)

Tutaj do obejrzenia  DZIEŃ 1


poniedziałek, 18 marca 2013

Schronisko Orle - dzień 1

Ta wyprawa trwała 2 dni. Przeznaczona była w zasadzie dla biegaczy narciarskich - ale jak życie pokazało my pieszo byliśmy niekiedy szybciej niż ci biegacze ;)
Nasze bagaże nadano takim pojazdem do miejsca noclegu - czyli schroniska Orle...
...ale i tak te najważniejsze bagaże sami nosiliśmy ;)
Szlak , choć szeroki to był męczący , ze względu na częstotliwość wspomnianych biegaczy - a my sprawialiśmy im raczej kłopot...

Nawisy śniegu tworzyły ciekawe formy :
O trasę dbał ratrak - tego dnia było sporo świeżego śniegu i nie szło się za ciekawie - w następnym dniu zmarznięty i ubity śnieg był już bardziej przyjazny...
Ten daszek w oddali oznaczał kres pierwszego etapu na dzień dzisiejszy :
Schronisko Orle - wstyd przyznać  ale byłem tam pierwszy raz w życiu... Brązowy budynek w tle był naszą noclegownią :
Teren i szlak , jak nietrudnio zgadnąć , zimą jest rajem dla biegaczy , a latem dla rowerzystów :
Jak widać turystów tu nie brakuje - jest wręcz tłum. Tym przyjemniej było wieczorem , gdy teren opustoszał , a rozpalone ognisko gościło tylko nas :)
Samemu schronisku poświęciłem osobny post - do obejrzenia TUTAJ
A tutaj ruszamy w dalszą drogę - w kierunku Chatki Górzystów :
Mniej więcej w połowie trasy spotykamy ponownie naszą ekipę narciarzy - co daje im średnią prędkość zbliżoną do naszej ;) To w tym miejscu rzeka Jizerka dopływa do tego szlaku - sama rzeka będzie na fotkach później...
W kierunku Polski mamy taki widok :
Na wprost w kierunku celu wyprawy czyli Chatki Górzystów taki :
Natomiast w kierunku Czech taki :
I Chatka Górzystów :
I w tym miejscu obróciliśmy się na pięcie - ten tłumek gwarantował , że nie wystarczy nam czasu na zjedzenie czegokolwiek i drogę powrotną na Orle...
Natura w nagrodę przyświeciła nam za to słońcem :)
Ciekawie wyglądały strumyki :
Cokolwiek to było ciekawie stawiało kroki ;)
Łapanie promieni słonecznych na mostku :)
Przy delikatnym szemraniu strumyka...
Kilka kadrów ze szlaku :
Klasyka gatunku - kiedyś podobne zrobiłem ze Śnieżką ( KLIK KLIK )
Rzeka Jizerka , o której wspominałem wcześniej :

Jeśli to dzięcioła robota to chyba nocami tu pracuje - bo za dnia ruch jak na głównej ulicy miasta ;)
Takie usta natura stworzyła ;)
Wracamy na Orle - które o tej porze zaczyna pustoszeć...
Tu pija się takie piwa :
Zachodzące słońce "wygania" resztę narciarzy i pięknie oświetla zabytkowy budynek :
Wnętrze schroniska kryje wiele ciekawostek :
Ten rejon słynie z tradycji szklarskich - stąd te figurki :
Wieczorem pieczemy kiełbaski - tu podziękowania dla Mariana :)
I śpiewamy pieśni niezbyt mi znane ;)
Więcej zdjęć nie nadaje się do publikacji z oczywistych względów ;)

A tutaj  DZIEŃ 2