Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegi przełajowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegi przełajowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2016

I Bieg Przełajowy „Biegamy z Wiatrem”

22 kwietnia w Centrum Rekreacyjno - Turystycznym w Radomierzycach odbył się I Bieg Przełajowy "Biegajmy z Wiatrem" - info na  STRONIE CRT

Patrząc na temat fotograficznie - lokalizacja idealna dająca wiele różnych możliwości kadrowania nawet podczas jednego biegu. Starałem się w pełni wykorzystać tę możliwość, a do szybkiego przemieszczania posłużył mi rower wypożyczony w CRT. Muszę poważnie rozważyć temat zakupu nowego roweru, bo mój z lekka trąci myszką - ale nie o tym chciałem...

Teren CRT :
Podczas opowieści historycznych na temat biegów przełajowych w Zgorzelcu poczułem się nieco częścią opowieści - wszak kiedyś sam przełaje biegałem i w tzw. starym parku koło MDK-u niemal płuca wypluwałem ;) Szczególnych osiągnięć w tej dziedzinie nie miałem więc w miarę szybko doszedłem do wniosku, że to nie droga dla mnie... Ale dość o mnie :)
 Po takie trofea pobiec warto :
 I przy okazji rozwiązanie zagadki z nazwą biegu :
Uroczyste otwarcie imprezy :
 Szczęśliwa młodzież bez komputerów, telefonów i innych takich ;)
Startują najmłodsi - dziewczynki z klas I-II (dystans 600m.) :
Wał przeciwpowodziowy, poza swoim oczywistym przeznaczeniem, w tym biegu odegrał kluczową rolę - podbiegano i zbiegano z niego...
 ...a także biegano po nim :
 W tym miejscu zawodnicy widzieli jak blisko jest do mety...
 ...ale nie wszystkich to motywowało ;)
Przyznam, że mając 7-8 lat (6-7?) podobnie bym wyglądał po takiej przebieżce ;)
Kolejne starty :

środa, 6 kwietnia 2016

VI Wielkanocny Bieg dla Jaj

Zaczniemy nieco historycznie - PIERWSZY WIELKANOCNY BIEG DLA JAJ  odbył się w roku 2011. Pomysłodawca, organizator i uczestnik nie miał wtedy nawet porządnego nagłośnienia (vide link) - ale miał za to wizję :) Wizję ową realizował przez kolejne lata (trzeci bieg TUTAJ  ) - by w końcu połączyć siły z  CRT RADOMIERZYCE  i zebrać rekordową kwotę ponad 5 tys. PLN na chore dziecko z naszej okolicy - bo taki właśnie cel zawsze przyświeca tym biegom. Nie licząc poświątecznego zrzucania kalorii (jak mawiał Grześ) - stąd poświąteczny termin biegu :)
Tegoroczny, szósty z kolei, zaczynał się na Stalagu :
Obowiązkowy wywiad dla tv - choć rodzina Organizatora w tych latach rozrosła się to tylko latorośl na karku należy do niego - reportaż tv do obejrzenia  TV BOGATYNIA  - tam też dowiecie się kim jest "obstawa" :)
Nagłośnienie i sygnalizacje dźwiękowe na przestrzeni lat również się zmieniały - idźcie/biegnijcie/jedźcie w tym kierunku - a trasę tradycyjnie oznakowano wiszącymi na drzewach jajkami :)
Ekipę rowerową pokierował Pitek - on też wyznaczył całą trasę - jakby nie patrzeć międzynarodową, bo zahaczono o Czechy :)
Ruszyli :
 Filmik stojącego z lewej Roberta Gruszeckiego dostępny TUTAJ
Na mecie nagroda główna w postaci "jaja przechodniego" :

wtorek, 7 maja 2013

III Wielkanocny Bieg Dla Jaj

Zgodnie z tym co pisałem wcześniej przy okazji  PIERWSZEGO BIEGU  dziś obszerna fotorelacja z III Wielkanocnego Biegu dla Jaj - który w tym roku przypadł idealnie w prawosławne Święta Wielkanocne :)
Impreza tradycyjnie rozpoczyna się w samo południe na zalewie w Zgorzelcu :
Jak tradycja nakazuje uczestnicy biegu startują w przebraniach :
Tradycyjnie również przy pomocy tuby propagandowej Grześ Żak (pomysłodawca , organizator , uczestnik , security i nie wiem co jeszcze) przemówił do narodu :
Nowością był akcent muzyczny - mocno basowy dźwięk z takiej rury :
I nieśmiałe dźwięki z drumli i aparatu mowy samego Grzesia ;)
Potem , znowu tradycyjnie , wysłuchaliśmy hejnału - w samo południe :
Ostatnie informacje przed startem...
... m.in. o oznakowaniu trasy takimi jajami :
Jeszcze tylko tradycyjny wyrzut gumowego jajka w górę...
 ...i ruszyli :
 Stawkę zamykał koordynujący wszelkie działania Grześ :
Zaraz za nim podjęto dwie , nieudane nawiasem mówiąc , próby startu - jedna z małym pieskiem :
Druga zaś z małym dzieckiem :
Gdy cała grupa zniknęła za zakrętem na zalew zajechały dwie panie z Mikułowej - m.in. Pipi , która stwiedziła , że spóźniła się na samolot :
Trasa tegorocznego biegu uległa małej modyfikacji ze względu na wykopy ziemne pod kabel energetyczny do wiatraków - w związku z czym mam okazję sfotografować biegaczy/rowerzystów na jerzmankowych polach i alejach :)
Pierwszy na tym odcinku pojawia się Wojtek :
 Później reszta uczestników - tutaj kadr z tzw. Aleją Czereśniową w tle (i wiatrakami już teraz) :
 Trójca...święta? ;)
 Najmłodszy z uczestników :
 Po  nieudanej próbie startu piesek ze swoją pańcią czynnie kibicuje :
 Dziewczyna o dwóch różnych butach z piratem :
 Aniołek i Mikołajka :
 Całe rodziny , a nawet dziadkowie z wnuczkami :
 Personel medyczny gotowy nieść pomoc w każdej chwili ;)
Dystans jaki w tym miejscu dzielił Wojtka od reszty biegaczy był tak duży , że nie wiedzieliśmy czy zdążymy odnotować jego finisz na mecie - jednak udało się :

Tymczasem Gary Rollans swoją dorożką ruszył na powitanie uczestników :
A ja szybko robię autoportret z listą na mecie :
Dojeżdżają ekipy samochodowe...
...rowerowe :
 Grześ wita się z małżonką i zabiera młodsze pokolenie biegaczy :
 Wita wszystkich stąpając po białym dywanie ;)
 I wpisuje się na listę :
Kolejni wpadają na metę :
Niektórzy wspomagani skrzydłami :
 Inni gorącym uczuciem ;)
Gary z dziećmi wraca na teren Farmy :
A tam pod dachem można było posilić się zupą pomidorową , kompotem i bananami - m.in pieczonymi w tym piecu (pyszne nawiasem mówiąc) :
"Dziwna" muzyka rozbrzmiewała dyskretnie :
Tradycyjnie można tutaj odpocząć i obejrzeć różne zwierzaki :
A także , co było nowością w tej edycji , wymalować wizję Australii - tu pomagała Rebecca Rollans z którą miałem okazję się zapoznać - i wymienić kilka grzecznościowych zwrotów w języku obcym , których na szczęście nie zapomniałem ;)
Sama farma sprawia wrażenie zadbanej w każdym detalu :
Zmęczonych zawodników masuje profesjonalny masażysta :
Niektórzy wybierają leżenie na trawie - co w połączeniu z pogodą nie było złym rozwiązaniem - a trzeba wiedzieć , że niedziela była jedynym bezdeszczowym dniem w tym tygodniu :
Tymczasem Gary obwozi chętnych do przejażdżki po okolicy :
Ostatni uczestnicy przybiegają/przychodzą :
Dopisując się do listy (stan na moment mojego odjazdu to 57 uczestników - ale wiem , że część osób nie wpisywała się z braku miejsca) :
Grześ pozuje do zdjęcia - na chwilę przed oficjalnymi przemowami ;)
Na początek Grześ wymienia (tradycyjnie) bogatą listę sponsorów :
 A Gary z córką dziękują wszystkim za okazane wsparcie i uczestnictwo w imprezie :
Co spotyka się z miłym przyjęciem :
Wręczone zostają nagrody - dla (znowu tradycyjnie) pierwszego na mecie Wojtka - przewrotnie tym razem otrzymał on małe jajko :
Większe otrzymał najmłodszy uczestnik :
Jajo przechodnie (też tradycja) trafiło do rąk rodziny Bader :
Prezentom nie było końca...
...dzieci otrzymały gliniane gwizdki z dźwiękiem turkawki :
Masażysta otrzymał jajka...
...a że było ich więcej to ktoś jeszcze...
Plecaków na pewno była nadwyżka , bo dzieci nie chciały ;)
Nie wiem kto wygrał konkurs plastyczny , bo musiałem już jechać. Co w sumie też jest tradycją , bo niewiele mam ostatnio czasu ;)

W każdym razie impreza niezwykle udana !!!

Więcej informacji o imprezie na stronie GOK SULIKÓW

A także na WWW.ZGORZELEC.INFO