Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeżowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeżowiec. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 listopada 2021

Zanzibar - wschody Słońca cz.1.

Co urzeka nas nad morzem? Zachody Słońca - one są głównym celem fotograficznej ekscytacji milionów plażowiczów. W przypadku mojego  ZANZIBARSKIEGO URLOPU  zachody nie wchodziły w rachubę, gdyż odbywały się nad lądem - identyczną sytuację miałem będąc na  KRECIE  

Pozostają więc magiczne wschody Słońca:

Zanzibarski dzień trwa mniej więcej 12 godzin - od 6:00 do 18:00. Oczywiście z małymi przesunięciami - ale wstając po 6:00 i wychodząc na plażę możesz liczyć na ciekawe widoki. Zanim tam dotrę kilka porannych, pozbawionych ludzi, kadrów z terenu hotelowego:
Basenowe lustro:
I tu niespodzianka - bo akurat odpływ jest. Wąska "taśma" z betonu pozwala nam wejść w morze niczym stwórca ;) 
To również dobra okazja do podejrzenia podwodnego życia - poniżej będzie tego więcej:
Spektakl codziennie inny. Jestem pod wrażeniem marketingowego bełkotu co niektórych osób i mogę napisać, że nikt inny na Zanzibarze takich zdjęć nie zrobił. Jestem jedyny... ;) 

sobota, 6 listopada 2021

Karafuu Beach Resort & SPA - Zanzibar

      Nadszedł czas na wpis w którym opiszę Wam atrakcje mojego hotelu - albo resortu jeśli ktoś tę nazwę woli ;) Niewątpliwie największą jest bliska odległość do kultowej  THE ROCK , którą jestem zachwycony i poświęciłem tej restauracji mój pierwszy wpis. Nie licząc oczywiście tego ogólnego opisującego cały urlop -  KLIK KLIK   

     Zasadniczo to zbyt wiele tutaj nie muszę pisać.  KARAFUU BEACH RESORT & SPA , bo tak brzmi pełna nazwa obiektu (po polsku "goździki"), zlokalizowany jest w Pingwe nad samym brzegiem lazurowego oceanu z delikatnym białym piaskiem na plaży. Piasku na tyle jasnego, że w ciągu dnia (max do 14:00 co ciekawe) razi w oczy odbijając światło słoneczne. Przewalający się razem z falami tworzył zazwyczaj swego rodzaju nieprzezroczystą mieszaninę - o czym zresztą przekonacie się poniżej, gdy moją córkę dopadną lokalne dzieci. Cały teren jest bardzo zielony i jeśli ktoś lubi badylki to na pewno zachwyci się różnorodnością roślin - i kolorami kwiatów. 

Zaczynamy! Tutaj mieszkaliśmy - to wejście do naszego "pokoju":

Muszelka z numerem od początku kojarzyła mi się z czymś innym - ale miała być ozdobna ;)
Od tyłu mieliśmy taras - legowisko z prawej często oblegałem, bo tylko rankiem było oświetlone:
A widoki z niego były takie:
Intrygującym elementem tutejszych budowli były konstrukcje drewniane - jak choćby dach nad nami. Oczywiście zabezpieczony siatką przed ptactwem:
Ruszamy w plener:
Tuż obok nas był jeden z trzech basenów:
We wrześniu, podczas naszego pobytu, nie mieliśmy problemu z zajęciem sobie miejsca przy basenie...
...albo na leżaku:
Była też możliwość opalenia się w paski:
Łazimy dalej: