czwartek, 11 lutego 2016

15 lat...

Tyle lat minęło od naszego pamiętnego wspólnego wyjazdu na skoki narciarskie - to wtedy zaczęła się Małyszomiania. Nieprzygotowany na najazd Polaków Harrachov przeżył prawdziwe oblężenie - ktoś nawet powiedział, że w jeden dzień sprzedano wtedy roczną ilość alkoholu. Myślę, że to zwykłe pomówienia ale coś tam na rzeczy było ;)

Nasza ekipa w ciągu tych 15 lat delikatnie ewoluowała - niemniej jednak pion sportowy (odpowiedzialny za zapamiętanie wyników), zaopatrzeniowy (zakupy i te sprawy), do kontaktów z mediami (bo były i takie) trzymał się mocno i zawsze starał się być obecny. Dokumentacją fotograficzną (tudzież filmową - rok 2002) zajmowałem się oczywiście ja :)
Wyjazdy z jednodniowych (straszna mordownia dla organizmu) ewoluowały początkowo w kierunku dwudniowych - żeby w końcu stanęło na czterech (bo treningi i kwalifikacje też ważna rzecz).
W każdym razie (bo się rozpisałem i nostalgia wkrada się) w roku 2001 Harrachov z Czertakiem i nami na pierwszym planie wyglądał tak :
 Bohater tego dnia z trenerem...
 ...i z flagą :
Zdjęcia oczywiście na kliszy robione.
Kiedyś zmobilizuję się i zrobię mega-składaka z 15 lat - ale to masa roboty i opisu więc niczego nie obiecuję.

Ale dziś chciałem jednak skupić się na tegorocznym wyjeździe - który w założeniu miał być wspominkowy, refleksyjny, dowcipny i...nieco alkoholowy ;)
Po porannych zakupach ruszamy na Świeradów mijając kapliczkę koło Proszówki :
 Ruiny zamku Gryf na wzgórzu :
 Na zakręcie zwanym Śmierci odnajdujemy...
...znajome pamiątki :



 Tegoroczna ekipa w okowach zimy ;)
Potem drogą na Jakuszyce :
 Mijając kolejne zakręty :
 Zachęceni reklamą spieszymy do naszego Jirzika :)
Przemarznięci nieco zaczynamy kombinację norweską ;)
 Słuchając muzyki z bezprzewodowego głośnika - czego to ludzie nie wymyślą...
 I podziwiając zimę przez okno...
 ...decydujemy się wymarsz na miasto :
I nie jest prawdą, że tylko my się dobrze bawiliśmy - oto dowody :
Nad Czertakiem latał śmigłowiec, którego (o dziwo!) zdążyłem złapać - jednak lata praktyki nie poszły na marne ;) 
Potem, jak nasza tradycja nakazuje, wizyta u Pavla Ploca :
 Jednak nasza pamiątka wisi :
 I godne ma towarzystwo ;)
 A'propos towarzystwa - lans na tarasie u Pavla :
 I przy stoliku - akcent narodowy zachowany (vide mój biceps) ;)
Potem pokonujemy "kultowy" mostek - opowieść o nim powoduje bóle brzucha ze śmiechu ;)
Podziwiamy "piękną awarię" łożyska w kolejce na Czertową Horę (w środku sezonu!!!)
 Piękna zima cieszy nasze oczy :
 Odwiedzamy źródełko Nepomucena :
I powoli zmierzamy w kierunku kwatery :
 A tam m.in. oglądamy film z 2002 roku mojego autorstwa - tv też sami sobie przywieźliśmy żeby nie być zdanym na kineskopowe urządzenia :)
Nazajutrz okazuje się, że gdy Morfeusz zawładnął naszym organizmem, odwiedziło nas Yeti :
 Nikt go nie widział niestety...
 ;)
Ruszamy na podbój miasta :
 Słońce sprzyja - niestety uroki zimy powoli topnieją...
 Albo fantazyjnie zawijają się na dachach :
 Czertowa Hora w ostrym świetle :
 A my w rejonie innych skoczni...
 ...fotografujemy się pamiątkowo :
 Potem tworzymy swoistą lożę szyderców w najlepszym do tego celu harrachovskim lokalu :
 Oprócz piwa przed naszymi oczami przewija się tłum turystów i aut wjeżdżających do miasta :
Życie jednak jest piękne...choć rankiem nie było to takie oczywiste ;)
Na kwaterze wspólnie z gospodarzem Jirzikiem poszukujemy odpowiedniego programu sportowego...
 ...napotykając jednak pewne kuszące utrudnienia - zablokowane na szczęście, bo w rywalizacji ze sportem mogłoby być różnie ;)
 Oglądamy skoki :
 Potem wspominkowy film na jutubie z finałowym tekstem :
Cały film dostępny TUTAJ - aż łezka w oku się zakręciła... Nie ma wątpliwości - kawał sportowej historii za nami.
A przed nami powrót - i znowu Zakręt Śmierci tylko już bez oznak zimy ;)
 Maruderów drogowych wyprzedzamy :
 I zdążamy do domu - gdzie kochające nas kobiety czekają na nowe opowieści ;)
Obszerna galeria dostępna  TUTAJ  lub  TUTAJ

Szczególnie ciekawe opracowanie naszych wyjazdów z okazji 10-lecia dostępne TUTAJ

WYPRAWA W ROKU 2017

3 komentarze:

  1. Ciekawa fotorelacja. Dokładnie pamiętam całą Małyszomanię :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na widok Adama Małysza w kombinezonie narciarskim aż łezka się w oku kręci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach zmrożona Finlandia :)
    Pozdro !!!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)
Moderowanie komentarzy jest włączone. Wszystkie komentarze muszą zostać przeze mnie zatwierdzone.
Jeśli nie masz konta Google - skorzystaj z opcji Anonimowy.