Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotor. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 września 2012

Czarnogóra - Kotor - twierdza św. Jana

Być w Kotorze i nie wejść na tę twierdzę to prawie jak być w Watykanie i nie widzieć papieża...choć mi w sumie to drugie się kiedyś udało ;) Niemniej jednak teraz tego błędu nie popełniłem. Atak na twierdzę przypuszczamy wczesnym (jak na realia urlopowe) rankiem. Wychodzimy z hotelu na busa o 9:00. Ten akurat stoi na parkingu hotelowym - po zapytaniu czy jedzie do Kotoru kasuje nas po 1 euro i odpala pojazd. Jakby czekał na nas :) Osobiście lubię na urlopach środki masowej komunikacji - jest w tym jakaś nutka integracji z lokalną społecznością - ale nie o tym miałem pisać...

Wysiadamy w Kotorze - wchodzimy na teren starego miasta przez bramę którą już znacie - cel wyprawy w prawym górnym rogu :
Podczas pierwszej (zorganizowanej) wizyty tutaj zaobserwowałem jak zachowuje się słońce - stąd decyzja o wczesnym wyjeździe. Jak się wkrótce okazało słuszna. Nie dość , że chwilami szliśmy w cieniu , to na dodatek upał nie był tak dokuczliwy. Co nie znaczy , że był mały... Zaczynamy się wspinać ok. 9:45. Nie idziemy szybko , bo widoki są takie , że na okrągło fotografujemy...
Do szczęścia i idealnego widoku brakuje nam tylko...cruisera. Czyli wycieczkowca. Jednak fart dopisuje :) Wpływa dość pokaźny - a z prawej cerkiew Matki Boskiej od Zdrowia :
Znowu wspinamy się po kamiennych schodach (odpowiednie obuwie wskazane) - o nakryciu głowy nawet nie wspominam...
Widok niby ten sam ale inna wysokość daje inne odczucie...
 Tutaj mamy chwilę wytchnienia w cieniu...
Zerkamy na cel naszej wspinaczki - mocno pod słońce...
I ponownie zerkamy w dół - cruiser "parkuje"...
A my zerkamy to w lewo...
...to w prawo...
...kombinujemy żeby czymś urozmaicić kadr ;)
Od strony góry widzimy tzw. "drabinę kotorską" - warto o niej poczytać  TUTAJ
Nasz cel jest coraz bliżej...
Stoczyłem nierówną walkę ze sflaczałą flagą złośliwie zwisającą smętnie - by w końcu sfotografować ją w miarę przyzwoicie ;)  Ale to co się zbliża na horyzoncie dodaje nam sił - żaglowiec...
Nawet o takim egzemplarzu w tych okolicznościach nie marzyłem...
Stąd widok na cały rejon jest chyba najbardziej spektakularny...
Porównanie robi wrażenie...
Zwiedzamy mury na szczycie - razi nieco pozostawiony z poprzedniego dnia bałagan...
Obydwa statki "zaparkowały"...
 Robimy zbliżenie na stare miasto :
Robimy panoramę :
I zaczynamy schodzenie po schodach...
Znowu fotografujemy to samo do znudzenia ale nie można się powstrzymać ;)
Żaglowiec w pełnej krasie...
I twierdzę mamy jakby odhaczoną - co potwierdza gość na skuterze wodnym :)

czwartek, 20 września 2012

Czarnogóra - Kotor


Kotor (czarnog. Котор, wł. Cattaro) – miasto portowe i gmina miejska w południowo-zachodniej części Czarnogóry. Położone nad Zatoką Kotorską (Boka Kotorska) na wybrzeżu Adriatyku u podnóża masywu Lovćen , otoczone z trzech stron górami. Zatoka posiada cechy norweskich fiordów i jest niekiedy określana jako najdalej położony na południe fiord Europy.
Tyle Wikipedia...

A teraz ja :)

Dojeżdżając od strony Risan do Kotoru mijamy m.in. Wyspę Matki Boskiej na Kamieniu - ale to akurat zobaczymy gdy będziemy odwiedzać Perast...

Tymczasem stoimy przed murami starego miasta Kotor :
 Wchodzimy do środka...a tam m.in. katedra romańska św. Tryfona - patrona miasta :
i nietypowo zlokalizowane organy - na dole :
Wchodząc na górę katedry mamy widok na miasteczko - ale nie jakiś spektakularny...
Krążymy po wąskich uliczkach...

...napotykamy gigantyczne pranie...
...plac z latającymi miotłami...

...z parasolkami...
Jest upał nieprzeciętny - tutejsze lokale radzą sobie z tym na 2 sposoby (nie licząc klimatyzacji wewnątrz) - wentylatory ze zraszaniem :
Jak również takie kurtyny z rozpylaną wodą - ale uwaga - siedzenie dłuższy czas może źle wpłynąć na damskie fryzury lub...uszkodzić nam aparat fotograficzny. Nie wiem czy to takie fajne ;)
Chodząc dalej po mieście spotykamy bardziej normalne pranie...
Kota...
 Dzieci handlujące tym co rodzicom nie udało się sprzedać...
Ale jest w tym tyle uroku , że z tym młodym biznesmenem dobijamy targu :
Podziwiamy dbałość o estetykę...
A także rozpaczamy nad obecnością klimatyzatorów...
...tu do spółki z anteną...
Ale nie ma się co czepiać - jest pięknie !!! A mury dają wytchnienie od upału...
To był chyba najbardziej uroczy zakątek bez dużej ilości turystów...
Całe stare miasto jest otoczone murami o długości 4,5km - łączą się one z twierdzą św. Jana - ale to w innym wpisie...
Wychodzimy z murów - zaglądamy na targ... No cóż - tu arbuzy rozcinają i nawet folię mają ;)
Z polskich akcentów odnotowujemy Fiata 126p i Land Rovera na poznańskich numerach...
Przed murami jest port - tutaj 2 kadry i wracamy do hotelu...
...za 3 dni wracamy z ambitnym planem wejścia na mury twierdzy - to ta na górze w prawym górnym rogu na pierwszym zdjęciu. Łatwo nie było...