Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sansibar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sansibar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 września 2021

ZANZIBAR 2021

Czym dla nas, Polaków, jest Zanzibar? Egzotyką, której nie spotkamy np. w TUNEZJI  czy EGIPCIE - choć przyznam, że klimaty chwilami zbieżne. To tylko 5 godzin więcej lotu samolotem z Hurgady - warto zatem nadłożyć trasy, by finalnie oddalić się od Zgorzelca o 6800km - w linii prostej oczywiście. Z Okęcia do lotniska na Zanzibarze mamy niewiele mniej. Przelatujemy nad Ukrainą, Rumunią, Bułgarią, Cyprem, Egiptem - lecąc wzdłuż morza Czerwonego i lądując na niecałą godzinę w Hurgadzie (tankowanie). Potem "już tylko" Etiopia i Kenia i oczom naszym ukaże się - Zanzibar! 

Najkrótszy z wpisów, które będę sukcesywnie tutaj doklejał dotyczył będzie  LOTU SAMOLOTEM  - bo samo wybrzeże morza Czerwonego nieco nudne (choć atrakcyjne), pustynia monotonna, a ciekawsze widoki (Cypr i piramidy w Gizie) były z prawej strony. Powrotny lot odbyliśmy nocą zatem tylko światła dużych skupisk ludzkich ozdabiały widok - ale detale zobaczycie w swoim czasie :) 
Najlepsze w pobycie na Zanzibarze jest to, że wskazówki zegarka przestawiasz tylko o godzinę do przodu! Żaden jet lag nie męczy organizmu. Prawie każdy poranek spędzałem na foto-spacerach brzegiem oceanu - Słońce na linii horyzontu pojawiało się kilka minut po 6:00. Zachód mieliśmy na lądzie i następował mniej więcej za 12 godzin - czyli dzień nie jest zbyt długi... Niemniej jednak widowisko poranne nagradzało wszystko :
Nawet opanowałem sztukę stąpania po wodzie w głąb oceanu - ze względu na rodzaj wybrzeża pływy morskie są tutaj bardzo mocno odczuwalne. Warto brać na to poprawkę podczas planowania wycieczek - o tym przekonamy się podczas jednej z samotnych eskapad - ale nie uprzedzajmy faktów :) 
Ciekawostką dla fotografów jest to, że nie istnieje tutaj pojęcia złotej (bądź niebieskiej) godziny. Słońce tak szybko wschodzi (lub zachodzi), że długie cienie z miękkim porannym światłem trwają tutaj może max 15 minut.
Tutaj udało się złapać nieco ładnego porannego światła - widok na spa na terenie  NASZEGO RESORTU
Świt to wzmożony czas pracy dla setek ludzi - podczas, gdy dla nas to relaks, oni zarabiają wydłubując z odsłoniętego dna morskiego wszelkie żyjątka:
Klasyczna tutejsza łódka (ngalawa) w wersji bez żagla - dzięki konstrukcji bardziej odporna na fale. Napęd? Długi kij! :) 
Odsłonięte dno kryło różne niespodzianki - bezpieczne:
I te, które omijać trzeba - choć da się wziąć do ręki :) 
Tutaj zderzenie kultur - sytuacja spontaniczna, wykorzystana przeze mnie perfidnie, bo celowo zwolniłem i wycofałem się, by uchwycić taką perspektywę - obszerniejszy kontekst zobaczycie we wpisie ze  WSCHODAMI SŁOŃCA I PORANKAMI 
Tam również poczytacie o spacerze z parą sympatycznych psów, które nagle wybiegły z pobliskich chaszczy. Nie będę udawał twardziela - początkowo nieco zdygałem na ten widok... :) 
Ale psiaki same się sobą zajmowały i towarzyszyły mi aż do końca  PORANNEGO SPACERU
Z racji rewelacyjnego położenia naszego hotelu ( KARAFUU ) miałem możliwość codziennej obserwacji kultowej zanzibarskiej restauracji  THE ROCK  - obejrzymy ją z każdej możliwej strony...
...i przekonamy się czy faktycznie jest taka malutka jak na tym zdjęciu: 
I tu dochodzimy do tego, co (lub kto) dla kogo, w tym kraju jest niespodzianką - na pewno jest nią endemiczna małpa gereza czerwona, która po Twoim relaksie w spa nagle wskakuje na poręcz i przygląda Ci się wnikliwie:
Potem nagle okazuje się, że znowu to Ty, białoskóry człeku płci pięknej, jesteś atrakcją dla miejscowych dzieciaków:
Mnie niezmiennie intryguje klimat nieuczęszczanych przez turystów miejsc - dlatego kilka takich zdjęć również zobaczycie - Z WIZYTĄ POD STRZECHĄ
Intryguje i zaskakuje natomiast ruch samochodowy. Sam fakt jego lewostronności jest już nieco burzący standardowe myślenie...
...ale to jeszcze nic w porównaniu do techniki przewożenia ludzi:
Ludzi i towaru:
Towaru i ludzi:
Przyznaję, że ten zawodnik rozwalił system - dobrze wyczuł chwilę, bo to jeden z ostatnich kadrów na trasie do lotniska:
TYM OBSZERNYM WPISIE  (niczym ten  WŁOSKI ) przeczytacie jakie najczęściej samochody tutaj spotykamy, co jeździ na taksówkach, czego prawie wcale nie ma, czego jest ale mało (vide poniższe foto) i co najciekawsze! Do czego służą kierunkowskazy - to jest hit motoryzacyjny tego wyjazdu :)
Potem pojedziemy na  FARMĘ PRZYPRAW  - tam tyle badylków nafotografowałem, że bez zdalnej pomocy przewodnika Pawła całego tekstu nie dam rady napisać. Było aromatycznie, zaskakująco, smacznie i nawet otrzymałem krawat + koronę! Pomijając okulary... ;)
Następnie, na moment przed odpłynięciem na  PRISON ISLAND , poobserwujemy tutejsze barowe zwyczaje:
Zobaczymy, że istnieją również nowoczesne środki komunikacji:
Na urokliwej wyspie pospacerujemy...
...klimatów poszukamy...
...najmniejszą antylopę świata (Dikdik) zobaczymy:
Staniemy oko w oko z ogromnymi żółwiami:
Karmiąc je nawet ich przysmakiem:
Po krótkiej obserwacji tutejszych wędkarzy doszliśmy do wniosku, że nasi mają mocno utrudniony żywot ;)
Potem wróciliśmy na ląd i kroczyliśmy wąskimi uliczkami Kamiennego Miasta  STONE TOWN  - tutaj strzelając z biodra (miejscowi źle reagują na zdjęcia) zrobiłem kilka niepozowanych fot i dostrzegłem, że przewodnik ma specjalny otwór w plecaku celem identyfikacji biura podróży :) 
Obejrzeliśmy również dom w którym ponoć mieszkał Freddie Mercury, targ niewolników i...
...targ rybny. Za co można na nim oberwać "rybą przez łeb" dowiecie się oczywiście w stosownym czasie :) 
W ramach przerywników będą zdjęcia z naszych hotelowych basenów i atrakcji - tudzież zdolnej młodzieży ;)
Potem wybierzemy się taksówką do odległego o 20km  JAMBIANI  by podejrzeć hodowle alg morskich: 
Wystraszyć tutejsze czaple:
W drodze powrotnej zahaczymy o  PAJE  mekkę kitesurferów:
Na plaży zobaczymy dlaczego tłucze się drągiem ośmiornicę:
Ale mnie i tak najbardziej zajmie penetrowanie zakątków tego urokliwego miasteczka:
Na sam koniec naszego, zbyt krótkiego, pobytu popłyniemy na snorkeling i podziwianie wybrzeża z wody: 
O tym co jeszcze, oprócz starfish'a, zobaczymy przeczytacie  TUTAJ
A na koniec, jak świecka tradycja nakazuje, wpis z regionalnymi  CIEKAWOSTKAMI  i ewentualnymi  PAMIĄTKAMI  z wyjazdu:
O tym na co zabrakło nam czasu, a spokoju nie daje, również napiszę - bo byłby to dobry plan na kolejny wakacyjny wypad...