Miasto odległe od Zgorzelca o ok. 60km. Rzadko bywa celem turystycznym - częściej odwiedzamy pobliską Szwajcarię Lwówecką, która choć mała, urokliwa jest... My zrobiliśmy identycznie lecz kilka chwil poświęciliśmy jednak miastu.
Zaparkowaliśmy tuż obok tej fontanny :
Nieco z tyłu - Czarna Wieża :
Kościół Franciszkanów :
Jest poniedziałek Wielkanocny - stąd też ten wystrój :
Piękny ratusz - stoi na rynku otoczonym raczej współczesną architekturą (czyt. nieciekawą PRL-owską) :
Piękne miejsce jest dopiero wtedy piękne, gdy potrafimy to dostrzec. Fotografia jest już wtedy tylko umiejętnym udokumentowaniem tego faktu. Dlatego moje fotografie to dokumenty - a nie artystyczne wizje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mury obronne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mury obronne. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 maja 2019
Lwówek Śląski
Etykiety:
2019,
Arkadiusz Kucharski,
arski,
czarna wieża,
kościół Franciszkanów,
kościół Wniebowzięcia NMP,
Lwówek Śląski,
moje piękne miejsca...,
mury obronne,
ratusz,
rynek,
wiosna,
witraże,
wykopaliska
Lokalizacja:
59-600 Lwówek Śląski, Polska
piątek, 13 września 2013
Bornholm - Hammershus
Po SVANEKE odwiedzamy zamek Hammershus - pogoda nam się nieco komplikuje niestety :( Choć jak się później dowiem to i tak było ładnie...
Rusztowania uroku obiektowi nie dodają :
Na terenie pasą się owce :
Fajne drzewo - tyle, że pod słońce...
Zaczynam wspinaczkę na wzgórze :
Zerkam na zatokę :
I dochodzę do murów :
Na zamek można dotrzeć również inną ścieżką...
...niewątpliwie ciekawszą :
No ale na to trzeba czasu...
Zwiedzam obiekt :
A to szczęśliwy ja :)
I te same mury beze mnie ;)
Fajne psiaki zawsze przyciągają uwagę :
I dwa kadry na koniec :
Zamek nie powala urokiem - bardziej widokiem z niego :)
Rusztowania uroku obiektowi nie dodają :
Na terenie pasą się owce :
Fajne drzewo - tyle, że pod słońce...
Zaczynam wspinaczkę na wzgórze :
Zerkam na zatokę :
I dochodzę do murów :
Na zamek można dotrzeć również inną ścieżką...
...niewątpliwie ciekawszą :
Zwiedzam obiekt :
A to szczęśliwy ja :)
I te same mury beze mnie ;)
Fajne psiaki zawsze przyciągają uwagę :
I dwa kadry na koniec :
Zamek nie powala urokiem - bardziej widokiem z niego :)
Etykiety:
2013,
Arkadiusz Kucharski,
arski,
Bałtyk,
Bornholm,
Dania,
Hammershus,
moje piękne miejsca...,
morze Bałtyckie,
mury obronne,
zamek
Lokalizacja:
Bornholm, Dania
środa, 15 maja 2013
Zamek Frydlant
W ostatnią niedzielę odwiedziliśmy zamek FRYDLANT - głównym powodem tego faktu było to , że w ten weekend umożliwiono wejście na blisko 50-cio metrową wieżę. Co prawda okazało się jak w tym dowcipie z upadkiem dziadka z 5-cio metrowej drabiny (nic się mu nie stało , bo spadł z trzeciego szczebla) - ale i tak warto było przypomnieć sobie ten obiekt.
Na parkingu wita (i kasuje za postój) nas pani z Polski - i taki punkt informacyjny ;)
Te szersze ujęcia to oczywiście panoramy - to poniżej to 3 pionowe kadry , a niebo zaciemnione szarą połówka gradacyjną :
Budowla emanuje potęgą...
Od drugiej strony (od głównego wejścia) mamy park ze starymi , pięknymi drzewami :
Niektóre z nich mają korzenie jak spracowane ręce ;)
A to kolejny narożnik zamku - niczym dziób wielkiego statku :
Fotografujemy się na alejkach : A różnorodność drzew zadziwia...
Bilety kupuje się na konkretną godzinę , grupki jak widać są małe - gwarantuje to komfort szybkiego przemieszczania i słyszalność :
Język czeski choć podobny do naszego bywa niezrozumiały...
Taką mało wygodną dla damskich butów dróżką idziemy do góry :
Podziwiając zdobienia i wysiłek budowniczych - aż dziw bierze , że im nic nie zacieka skoro nasz 10-cio metrowy ganek to potrafi ;)
Fajne daszki na kominie - akurat mam misję zamontowania podobnego na mój komin ;)
Odcisk dziecięcej stopy na cegle - myślę , że jakbym wypalał cegły to też bym w nich różne rzeczy odciskał ;)
No i główny cel wyprawy...
I widok z tejże - jak się okazało cała wieża ma 49 metrów - a my byliśmy na najniższym jej punkcie. Marzył mi się szczyt...
...choć widoki nawet z tej wysokości robią wrażenie - bo sam zamek jest na wzgórzu (fotki z miasta z widokiem na zamek TUTAJ )
Rzeka Smedava - swego czasu zalewająca miasteczko (7-go sierpnia 2010 - w tym samym czasie doszło do powodzi na terenie Polski - o tym również wkrótce) :
Rzut oka na zamek :
I panorama miasta :
A to żółte to mlecze - wyjątkowo obrodziły w tym roku - i poświęcę im osobny post :)
A to chyba polski wiatrak :
To kierunek Nove Mesto nad Smrkiem :
I Góry Izerskie :
Wychodzimy z wieży (była też zbrojownia ale zakaz fotografowania też) :
Szukamy na szybko ciekawych kadrów :
Po czym okazuje się , że to już koniec !!! Wychodzi na to , że skrócono zwiedzanie zamku - kiedyś ok. 2 godzin - dziś niecała godzina. Mamy niedosyt...
Kadry z miasta TUTAJ
Wpis na potrzeby JEDNODNIOWKA ZGORZELECKA
Na parkingu wita (i kasuje za postój) nas pani z Polski - i taki punkt informacyjny ;)
Obchodzimy najpierw zamek dookoła - warunki na niebie jak widać łatwe nie były...
Kilka kadrów z samego narożnika - to chyba najczęściej fotografowany narożnik :Te szersze ujęcia to oczywiście panoramy - to poniżej to 3 pionowe kadry , a niebo zaciemnione szarą połówka gradacyjną :
Budowla emanuje potęgą...
Od drugiej strony (od głównego wejścia) mamy park ze starymi , pięknymi drzewami :
Niektóre z nich mają korzenie jak spracowane ręce ;)
A to kolejny narożnik zamku - niczym dziób wielkiego statku :
Fotografujemy się na alejkach : A różnorodność drzew zadziwia...
Czas na zwiedzanie - zaczynamy o 14:15 , wchodzimy przez tę bramę , cel to ta wystająca w głębi wieża , a marzenie to wejście na samą jej górę...
Tradycyjnie herby nad wejściem :Bilety kupuje się na konkretną godzinę , grupki jak widać są małe - gwarantuje to komfort szybkiego przemieszczania i słyszalność :
Język czeski choć podobny do naszego bywa niezrozumiały...
Taką mało wygodną dla damskich butów dróżką idziemy do góry :
Podziwiając zdobienia i wysiłek budowniczych - aż dziw bierze , że im nic nie zacieka skoro nasz 10-cio metrowy ganek to potrafi ;)
Fajne daszki na kominie - akurat mam misję zamontowania podobnego na mój komin ;)
Odcisk dziecięcej stopy na cegle - myślę , że jakbym wypalał cegły to też bym w nich różne rzeczy odciskał ;)
No i główny cel wyprawy...
I widok z tejże - jak się okazało cała wieża ma 49 metrów - a my byliśmy na najniższym jej punkcie. Marzył mi się szczyt...
...choć widoki nawet z tej wysokości robią wrażenie - bo sam zamek jest na wzgórzu (fotki z miasta z widokiem na zamek TUTAJ )
Rzeka Smedava - swego czasu zalewająca miasteczko (7-go sierpnia 2010 - w tym samym czasie doszło do powodzi na terenie Polski - o tym również wkrótce) :
Rzut oka na zamek :
I panorama miasta :
A to żółte to mlecze - wyjątkowo obrodziły w tym roku - i poświęcę im osobny post :)
A to chyba polski wiatrak :
To kierunek Nove Mesto nad Smrkiem :
I Góry Izerskie :
Wychodzimy z wieży (była też zbrojownia ale zakaz fotografowania też) :
Szukamy na szybko ciekawych kadrów :
Po czym okazuje się , że to już koniec !!! Wychodzi na to , że skrócono zwiedzanie zamku - kiedyś ok. 2 godzin - dziś niecała godzina. Mamy niedosyt...
Wpis na potrzeby JEDNODNIOWKA ZGORZELECKA
Etykiety:
2013,
architektura,
Arkadiusz Kucharski,
arski,
Czechy,
drzewa,
Frydlant,
Góry Izerskie,
herb,
krajobraz,
moje piękne miejsca...,
mury obronne,
panorama,
widok z wysokości,
wiosna,
zamek,
zamek Frydlant
Lokalizacja:
Frydlant, Czechy
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































































