sobota, 17 października 2020

Zgorzelecki park nad Nysą...

Pamiętacie  PANDEMICZNE WPISY  z wiosny? To ostatni z tej serii (i celowo pozostawiony na jesień) wpis ze spacerów w odosobnieniu i z maską na twarzy. A obecnie ponownie nosimy maseczki... 
Obermühle w Görlitz to wyjątkowo klimatyczna miejscówka - idealna właśnie teraz, gdy kolory jesieni zdobią to miejsce niezwykle. Tutaj fotografowana oczywiście z polskiej strony :
Tak w sumie to kolejne, po Przedmieściu Nyskim, miejsce z którego Goerlitz wygląda najładniej :)
A to pod naszym zjawiskowym  WIADUKTEM KOLEJOWYM
I wracamy w rejon tzw. starego parku :
NIEDOSZŁA GALERIA HANDLOWA  efektownie zdobi okolicę - a, że pusta stoi to inna sprawa ;) 
Po prawej piękne poniemieckie budynki - ten najbardziej schowany...
...kiedyś był przedszkolem, a baszta robiła za kryjówkę ;)
A na koniec zbliżenie na  PRZEDMIEŚCIE NYSKIE  - czyli najbardziej romantyczne miejsce w mieście...Europamieście :) 
Więcej zdjęć z obydwu miast do obejrzenia  TUTAJ

środa, 14 października 2020

Międzychód...

...koło MIERZYNA  - czyli miasto z pompą :)
Miasteczko spokojne, z urokliwym rynkiem na którym stoi m.in. taki niby-pomnik :
Stoi Matiz w kolorze pięknego Mercedesa - tło stanowi fotogeniczna kamienica błagająca o remont :
Widok pomiędzy kamienicami uatrakcyjnia jezioro Miejskie :
Boczne uliczki skrywają pyszne lodziarnie :
A zburzone kamienice odsłaniają strukturę domu sąsiadującego :
W tym miejscu napotykamy unikalną pompę, która już kilkanaście lat temu przykuła moją uwagę. Teraz lokalni włodarze doszli do wniosku, że trzeba wpisać tę pompę w marketingową strategię miejscowości - stąd hasło "miasto z pompą" :

sobota, 10 października 2020

Pragi całodzienne zwiedzanie...

Tegoroczne wakacje były dla mnie nieco nietypowe - były polskie ( POBIEDNA  +  MIERZYN ), a jedyna zagraniczna podróż w ramach urlopu to właśnie ta. Nie licząc rowerowych wyjazdów za Nysę Łużycką oczywiście... 

Pragę oczywiście odkrywam nie pierwszy raz - pamiętam, gdy w 1998r. dwukrotnie odwiedzałem wjeżdżając spokojnie autem do centrum miasta i parkując w parkingu podziemnym w samym sercu miasta. Dziś o takim parkowaniu można zapomnieć - a wjazdu do wszelkich stolic unikać korzystając z metra i parkingów na obrzeżach miast. Ale to były inne czasy... W roku  2018  tak właśnie zrobiłem, że zostawiliśmy auto na skraju metropolii - i zwiedzałem miasto aż do 2:00 w nocy. Praga nocą potrafi zauroczyć. Obecny wyjazd miał porwać mnie rejsem po Wełtawie - czy tak było przeczytacie w poście dotyczącym samego rejsu, bo poniższy wpis będzie tradycyjnie uzupełniany linkami do poszczególnych fotorelacji. 

Zaczniemy od dzielnicy Strahov i zerknięcia na panoramę miasta z punktu widokowego tuż obok najstarszego klasztoru w Czechach :

Potem, przyznaję bez bicia, nie słuchałem zbytnio przewodnika - tradycyjnie zresztą. Ale chwilami coś mi tam w ucho wpadło i kilka nowych rzeczy dowiedziałem się. Choćby o praskim metrze  - ale o tym w osobnym wpisie :) 
Wyjazd ten był specyficzny pod jednym względem - epidemicznym oczywiście. Ludzi było zdecydowanie mniej (było wręcz chwilami pusto) - choć do tego co zastałem swego czasu we  WROCŁAWIU  daleko było... 
Obserwowaliśmy zmianę warty honorowej na Zamku Praskim na Hradczanach :
Ujrzeliśmy wnętrza katedry św. Wita : 
Zazwyczaj tłumny most Karola przeszliśmy nie przepychając się wśród turystów :
Coś tam głaskaliśmy w intencji konkretnej ;) 
Podążaliśmy za pomarańczową rękawicą kurcgalopem, bo za chwilę...
...mieliśmy okazję podejrzeć życie Prażan nad Wełtawą z jej poziomu :
Gdy piętro niżej ekipa posilała się przygotowanym dla nas posiłkiem, ja nieco pofotografowałem "bez elementu ludzkiego" ;) 
Po czym sam zjadłem obfity obiad pijąc wyborne czeskie piwo (no dobra, trzy pyszne piwa...) :
Potem strzeliłem sobie autoportret :
Przeszedłem ulicą Paryską na której w głowie zakręciło mi się od luksusowych aut :
Mocno opustoszały Rynek Staromiejski ujrzałem :
Na pełną godzinę przez zegarem Orloy czekałem : 
Południowego, w moim odczuciu, klimatu czeskiego miasta wyszukiwałem :
Bezludne zakątki spenetrowałem :
Po krótkim show przed Orloy'em...
...wsiadłem w metro...
...fotografując na koniec pomysłowe wnętrza :
I to będzie na tyle z tej jednodniowej eskapady. Przewiduję 3 wpisy podzielone na etapy przed i po rejsie oraz sam rejs, który był bardzo ciekawym spojrzeniem na stolicę Czech. 

Wpis na potrzeby zakładki  CZECHY  i  JEDNODNIÓWKI ZGORZELECKIE

Zapomniałbym - na koniec dostałem magnes na lodówkę - miła to niespodzianka :) 

wtorek, 6 października 2020

Pałac Königshain

Zabieram się do tego wpisu od kilku dni - lenia mam i braki czasowe. A eskapada była letnia. Rowerowa. Taka od czapy - kierunek obrałem na  HOCHSTEIN  ale jechałem przez miasto i wiejskimi drogami irytując kierowców aut. I jadąc przez wieś natknąłem się na obiekt o którym kompletnie zapomniałem. 
Zerknijcie :
Powoli zmierzam...
...na pałacowe tyły :
Tam cmentarzyk :
Fajne drzewka...
...i inne zarośla ;) 
Zdecydowanie warto odwiedzić to piękne miejsce w czasie kwitnienia azalii - bo jest ich tutaj troszkę. I ogólnie pospacerować, bo smaczków jest więcej. 
Tymczasem ja w wersji rowerowej...
...jadę dalej w kierunku wspomnianego na wstępie  HOCHSTEIN  - a kolejny wpis poświęcę drodze powrotnej i atrakcjom tej trasy :) 

Wpis na potrzeby zakładki  JEDNODNIÓWKI ZGORZELECKIE  i  NIEMCY

PS. Okazuje się, że popełniłem straszny nietakt - nie odwiedzając i nie fotografując najstarszego  murowanego świeckiego budynku na Górnych Łużycach (XIII-XIVwiek) - wygląda  TAK  i zwie się Steinstock. Obiecuję poprawę... ;)