Po DNIU PIERWSZYM czas na drugi. Zaburzę tu nieco chronologię wydarzeń, bo dzień zaczął się od Watykanu, o którym na blogu wkrótce.
Tradycyjnie kilka kadrów z trasy :
Tylko Pendolino zabrakło :
METRO :
Taki sam jak wczoraj nowocześnie bezpłciowy klimatyzowany wagonik :
Wszechobecne patrole na ulicach - takie mamy czasy. Zasadniczo obowiązuje zakaz ich fotografowania :
Tuż przy wyjściu z Watykanu wodopój zwany fontanną Tiary (szyszki) - oblegany przez turystów niezwykle :
Idziemy tą samą uliczką co dnia wczorajszego :
Tylko przewodnik inny, jakby znany z tv - okazuje się, że grał m.in. w "Pasji" Mela Gibsona :
Kto nie wierzy niech zerknie TUTAJ i na scenę z filmu TUTAJ
Pomijając ten fakt jest z zawodu architektem - zatem spogląda na miasto nieco inaczej niż zwykły śmiertelnik. Pokazuje nam ładne miejscówki fotograficzne - co się chwali :)
Choć, przyznajmy szczerze, w tym mieście jest ich całkiem sporo...
Dziś przemierzamy Tybr drugim mostem - zerkając na Most Anioła fotografowany z wielkim zachwytem w dniu wczorajszym :
Piękne miejsce jest dopiero wtedy piękne, gdy potrafimy to dostrzec. Fotografia jest już wtedy tylko umiejętnym udokumentowaniem tego faktu. Dlatego moje fotografie to dokumenty - a nie artystyczne wizje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazar. Pokaż wszystkie posty
sobota, 3 czerwca 2017
ITALIA 2016 - Rzym dzień 2
Etykiety:
2016,
Arkadiusz Kucharski,
arski,
bazar,
fontanna,
Forum Romanum,
Italia,
Kapitol,
moje piękne miejsca...,
podróże,
Rzym,
Włochy
Lokalizacja:
Rzym, Włochy
niedziela, 31 lipca 2016
ITALIA 2016 - San Mauro A Mare
San Mauro A Mare - to tam spędziliśmy główną część naszego tegorocznego urlopu ( dojazd TUTAJ ). Nieduża miejscowość na Riwierze Adriatyckiej, niczym specjalnie nie wyróżniająca się z grona tutejszych kurortów - największy i najbardziej znany to Rimini odległe o kilkanaście kilometrów.
Centralne miejsce tej miejscowości to ten placyk z fontanną na środku - świadek wielu spotkań, wieczornych eskapad, koncertów, tańców, wygłupów w pianie i wielu, wielu różnych niespodziewanych atrakcji ;) Na lewo od tego placu pójdziemy w kierunku Gatteo A Mare, na prawo zaś do najlepszej pizzerii w mieście, o której przeczytacie na końcu wpisu :)
Pierwszy dzień powitał nas pochmurną pogodą - dzięki temu była możliwość sfotografowania pustych plaż :
Plaże są prawie jak bałtyckie - szerokie, z piaskiem, z płycizną, która pomaga, gdy chce się zagrać w siatkę - tyle, że bez polskiej tradycji czyli parawanów. Ale jest haczyk - za parasol i dwa leżaki płaci się 10 euro - a z ręcznikiem czy kocem rozłożyć się tu nie można. Na szczęście są miejsca bezpłatne - wąskie bez żadnych parasoli (chyba, że własnych) i nadal bez parawanów ;)
Coś majaczy w oddali :
Na moście nad kanałem (kanał to granica między San Mauro, a GATTEO A MARE ) jest popiersie Cesara - chwycenie za nos gwarantuje szczęście - tarmoszony jest oczywiście przez wszystkich :)
Most kolejowy w tle "ozdobiony" jakimś pociągiem znajdziecie we wpisie dotyczącym tutejszych kolei :
Lokal (tak naprawdę w Gatteo A Mare) w którym można było tańczyć już od 6:00. I o dziwo pełen był chętnych na poranne balety :
Potężna flaga łopocze na wietrze beztrosko - to w sumie dziwne, że w Polsce nie ma takich sytuacji ;)
No i słoneczna Italia :
Centralne miejsce tej miejscowości to ten placyk z fontanną na środku - świadek wielu spotkań, wieczornych eskapad, koncertów, tańców, wygłupów w pianie i wielu, wielu różnych niespodziewanych atrakcji ;) Na lewo od tego placu pójdziemy w kierunku Gatteo A Mare, na prawo zaś do najlepszej pizzerii w mieście, o której przeczytacie na końcu wpisu :)
Pierwszy dzień powitał nas pochmurną pogodą - dzięki temu była możliwość sfotografowania pustych plaż :
Plaże są prawie jak bałtyckie - szerokie, z piaskiem, z płycizną, która pomaga, gdy chce się zagrać w siatkę - tyle, że bez polskiej tradycji czyli parawanów. Ale jest haczyk - za parasol i dwa leżaki płaci się 10 euro - a z ręcznikiem czy kocem rozłożyć się tu nie można. Na szczęście są miejsca bezpłatne - wąskie bez żadnych parasoli (chyba, że własnych) i nadal bez parawanów ;)
Coś majaczy w oddali :
Na moście nad kanałem (kanał to granica między San Mauro, a GATTEO A MARE ) jest popiersie Cesara - chwycenie za nos gwarantuje szczęście - tarmoszony jest oczywiście przez wszystkich :)
Most kolejowy w tle "ozdobiony" jakimś pociągiem znajdziecie we wpisie dotyczącym tutejszych kolei :
Lokal (tak naprawdę w Gatteo A Mare) w którym można było tańczyć już od 6:00. I o dziwo pełen był chętnych na poranne balety :
Potężna flaga łopocze na wietrze beztrosko - to w sumie dziwne, że w Polsce nie ma takich sytuacji ;)
No i słoneczna Italia :
Etykiety:
2016,
Adriatyk,
bazar,
czapla siwa,
Italia,
moje piękne miejsca...,
odpływ,
plaża,
port,
riwiera adriatycka,
San Mauro A Mare,
Włochy,
wschód słońca,
żaglówka
Lokalizacja:
47030 San Mauro A Mare FC, Włochy
czwartek, 19 maja 2016
Trogir - bazar rybny + tradycyjny
Muszę nieco odszczekać z ubiegłorocznego wpisu na temat targu rybnego - KLIK KLIK
Bazar rybny wcale nie jest słaby - trzeba tylko zjawić się na nim z samiuśkiego rana.
A to już tradycyjny bazar i jego atrakcje ;)
Bazar rybny wcale nie jest słaby - trzeba tylko zjawić się na nim z samiuśkiego rana.
A to już tradycyjny bazar i jego atrakcje ;)
Etykiety:
2015,
Arkadiusz Kucharski,
arski,
bazar,
Chorwacja,
moje piękne miejsca...,
pamiątki z Chorwacji,
rynek,
targ rybny,
Trogir
Lokalizacja:
Trogir, Chorwacja
niedziela, 19 lipca 2015
Kair - spacer po mieście, meczecie i bazarze...
Egipskie upały ostatnio nawiedzają nasz kraj. Więc wpis niejako na czasie ;)
Ostatnio zwiedzaliśmy PIRAMIDY w Gizie.
Dziś zrobimy spacerek po mieście. Najpierw udajemy się do fabryki zapachów - zachętą jest darmowy poczęstunek ichnimi herbatkami więc wpadam na chwilę łyknąć i spadam na miasto. Trzeba Wam wiedzieć, że fotografowanie arabów to niemile widziana przez nich rzecz. Są teorie o kradzieży duszy itp. pierdoły - co ciekawe, gdy dostaną bakszysz to dusza im nie ucieka jakoś ;)
Jest rok 2008 - już wtedy obecność policji na każdym kroku była oczywista...
Para małżeńska - to mąż ustala zasady i on zezwala na ilość odsłoniętego ciała swej wybranki. Mężatki ubierają się w kolory stonowane (pastelowe) - bywa, że i czernie okrutne jak ta na fotce :
Teraz garść motoryzacji - rocznika nie wspomnę ale to Peugeot - i sympatyczny kierowca zauważcie :)
Ostatnio zwiedzaliśmy PIRAMIDY w Gizie.
Dziś zrobimy spacerek po mieście. Najpierw udajemy się do fabryki zapachów - zachętą jest darmowy poczęstunek ichnimi herbatkami więc wpadam na chwilę łyknąć i spadam na miasto. Trzeba Wam wiedzieć, że fotografowanie arabów to niemile widziana przez nich rzecz. Są teorie o kradzieży duszy itp. pierdoły - co ciekawe, gdy dostaną bakszysz to dusza im nie ucieka jakoś ;)
Jest rok 2008 - już wtedy obecność policji na każdym kroku była oczywista...
Para małżeńska - to mąż ustala zasady i on zezwala na ilość odsłoniętego ciała swej wybranki. Mężatki ubierają się w kolory stonowane (pastelowe) - bywa, że i czernie okrutne jak ta na fotce :
Kobiety stanu wolnego przyodziewają się w stroje bardziej kolorystycznie przyciagąjące oko. Łatwo więc zorientować się kogo można podrywać. Nie żebym próbował... ;)
Zauważcie, że nawet ręce mają zasłonięte - jeśli nawet nałoży koszulkę z krótkim rękawkiem to i tak pod spodem będzie taka z długim. Porąbane nieco ;) Ale jednak najlepiej ma przyszły mąż - żeby poślubić wybrankę musi jej dać w posagu 5kg. złota - gdy mu się znudzi to w meczecie 3 razy powie, że chce rozwodu i jest po fakcie. Bez względu na staż małżeński odchodzi ona tylko z tym złotem. Mało tego - ewentualne dzieci matka wychowuje tylko do 7 roku życia - potem przechodzą one do ojca i teoretycznie może to być koniec ich kontaktów. To już jest całkiem porąbane...Teraz garść motoryzacji - rocznika nie wspomnę ale to Peugeot - i sympatyczny kierowca zauważcie :)
Etykiety:
2008,
bazar,
cytadela,
Egipt,
Hard Rock Cafe,
Kair,
Khan El Khalili,
ludzie,
meczet,
meczet alabastrowy,
moje piękne miejsca...,
motoryzacja,
podróże,
UNESCO
Lokalizacja:
Kair, Kair, Egipt
piątek, 29 maja 2015
Kair - Giza
Wracamy do egipskich klimatów - ostatni wpis TUTAJ
Gdy, w obecnych czasach, wystarczy Ci odwagi (lub rozum Twój spowolni) i pojedziesz do Egiptu na urlop - a potem wyskoczysz do Kairu to miej się na baczności. Już od dawna (a był to rok 2008) wycieczki autokarowe do stolicy były formowane w kawalkady autobusów i konwojowane na całej trasie przez znudzonych policjantów. Wspominano nawet o zakazie fotografowania tychże - ale kto by tam takich rzeczy na wakacjach słuchał ;)
Z racji, że z Hurgady do Kairu jest całkiem spory kawałek pustynnego krajobrazu do przejechania wybrałem bardziej komfortową formę tej wycieczki - zamiast podróżować nocą i zwiedzać za dnia, po czym ponownie nudzić się w autobusie kilka godzin - wyjechałem po południu i nocowałem w Kairze. Nim doszło do noclegu podczas miłej kolacji pani odtańczyła dla nas taniec brzucha - choć jak tak zerkam to dwa pierwsze kadry to chyba jednak facet był :
Panie owe, choć dobrze przygotowane do swojej roli, nie mają dobrej opinii w tym kraju - skoro zazwyczaj kobieta zasłania się w stopniu dla Europejczyka zadziwiającym to ta obnażająca się nie może być podziwiana i wychwalana przez miejscowych... Dziwny to kraj ;)
Tradycyjnie wyławia się z tłumu "chętnych" - mnie zawsze mierzi ten fakt ;)
Z kronikarskiego obowiązku - widok z hotelowego balkonu :
A to z autobusowego okna na chwilę przed wysiadką w Gizie - wiele sie już teraz o tym mówi ale powtórzę - piramidy na pustyni to mit - one są na obrzeżach metropolii :)
Co zasadniczo niewiele mi przeszkadza ;)
Tymczasem - policjanci pracujący (???) w cieniu :
Gdy, w obecnych czasach, wystarczy Ci odwagi (lub rozum Twój spowolni) i pojedziesz do Egiptu na urlop - a potem wyskoczysz do Kairu to miej się na baczności. Już od dawna (a był to rok 2008) wycieczki autokarowe do stolicy były formowane w kawalkady autobusów i konwojowane na całej trasie przez znudzonych policjantów. Wspominano nawet o zakazie fotografowania tychże - ale kto by tam takich rzeczy na wakacjach słuchał ;)
Z racji, że z Hurgady do Kairu jest całkiem spory kawałek pustynnego krajobrazu do przejechania wybrałem bardziej komfortową formę tej wycieczki - zamiast podróżować nocą i zwiedzać za dnia, po czym ponownie nudzić się w autobusie kilka godzin - wyjechałem po południu i nocowałem w Kairze. Nim doszło do noclegu podczas miłej kolacji pani odtańczyła dla nas taniec brzucha - choć jak tak zerkam to dwa pierwsze kadry to chyba jednak facet był :
Panie owe, choć dobrze przygotowane do swojej roli, nie mają dobrej opinii w tym kraju - skoro zazwyczaj kobieta zasłania się w stopniu dla Europejczyka zadziwiającym to ta obnażająca się nie może być podziwiana i wychwalana przez miejscowych... Dziwny to kraj ;)
Tradycyjnie wyławia się z tłumu "chętnych" - mnie zawsze mierzi ten fakt ;)
Z kronikarskiego obowiązku - widok z hotelowego balkonu :
A to z autobusowego okna na chwilę przed wysiadką w Gizie - wiele sie już teraz o tym mówi ale powtórzę - piramidy na pustyni to mit - one są na obrzeżach metropolii :)
Co zasadniczo niewiele mi przeszkadza ;)
Tymczasem - policjanci pracujący (???) w cieniu :
Etykiety:
2008,
Arkadiusz Kucharski,
arski,
bazar,
Egipt,
Giza,
Kair,
krajobraz,
moje piękne miejsca...,
piramidy,
podróże,
sfinks,
smog,
UNESCO,
wielbłąd
Lokalizacja:
Giza, Al Omraneyah, Prowincja Giza, Egipt
wtorek, 17 lutego 2015
Trogir - średnio udany spotting
W ramach porannego spaceru w kierunku lotniska sfotografowałem nocny Trogir - do obejrzenia TUTAJ
A potem ruszyłem w kierunku lotniska. Nie było co liczyć na stopa - gadanie o tym jak chętnie zabiorą cię do auta między bajki można włożyć... W związku z tym trzymałem się morskiego brzegu i patrzyłem w którym miejscu najlepiej będzie fotografować podchodzące do lądowania samoloty.Kilka kadrów zostającego z tyłu Trogiru :
Że ja nie wejdę na pomost???
No jak nie !!! :)
Czy było warto nie wiem - ale byłem na nim :)
Nadlatuje cel fotograficzny :
No to już wiem gdzie mniej więcej się ustawiać :)
Kolejne kadry z widokiem na miasto :
Na trasie zahaczyłem o bazar z winogronami - i tylko nimi :
Kolejny cel przeleciał mi nad głową :
Etykiety:
2014,
Arkadiusz Kucharski,
arski,
bazar,
Chorwacja,
lotnisko,
muszle,
ranek,
samolot,
Split,
spotting,
Trogir,
winogrona
Lokalizacja:
Općina Trogir, Chorwacja
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























































