Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpływ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpływ. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 czerwca 2022

Dongwe i Chwaka Bay z łódki... (Zanzibar)

Czym byłby nadmorski urlop bez jakiejkolwiek morskich wyprawy? Niczym!

Ulegliśmy namowom i ruszyliśmy z takim fajnym drajwerem:

Zaczęliśmy oczywiście od "stąpania po wodzie" przy  NASZYM RESORCIE :
Popłynęliśmy w kierunku  KULTOWEJ RESTAURACJI :
Sprzęty mieliśmy takie:
A pogoda z serii nieprzewidywalnych... 
Chodzenie po morzu tutaj jest normą ;) 

sobota, 12 lutego 2022

Zanzibar - wschody Słońca cz.2.

Pamiętacie  PIERWSZĄ  część wschodów Słońca? Warto tam zajrzeć, bo każde tego rodzaju wydarzenie jest osobnym spektaklem - a całość robi ogromne wrażenie. Hitem pierwszej części jest seria zdjęć z pracownicami i piękną blond-turystką - w tym odcinku wesołe pieski dopełnią opowieści...

Ruszamy:

Gdy wyruszałem na poranne spacery byłem jednym z niewielu osobników na terenie resortu - i jako wielbiciel kadrów "bezludzkich" byłem szczęśliwy z tego powodu :)
Szkoda, że barek zwijali na noc ;) 
Nie każdy świt oznaczał spektakularny widok...
...ale zdarzało się, że po chwili jednak barw swych specyficznych nabierał:
Tym razem ruszam na lewo od Karafuu w którym stacjonuję - to mniej uczęszczana część plaży, bo żadnego hotelu tam już nie ma. I to tam właśnie takie klify są na całej trasie:

niedziela, 21 listopada 2021

Zanzibar - wschody Słońca cz.1.

Co urzeka nas nad morzem? Zachody Słońca - one są głównym celem fotograficznej ekscytacji milionów plażowiczów. W przypadku mojego  ZANZIBARSKIEGO URLOPU  zachody nie wchodziły w rachubę, gdyż odbywały się nad lądem - identyczną sytuację miałem będąc na  KRECIE  

Pozostają więc magiczne wschody Słońca:

Zanzibarski dzień trwa mniej więcej 12 godzin - od 6:00 do 18:00. Oczywiście z małymi przesunięciami - ale wstając po 6:00 i wychodząc na plażę możesz liczyć na ciekawe widoki. Zanim tam dotrę kilka porannych, pozbawionych ludzi, kadrów z terenu hotelowego:
Basenowe lustro:
I tu niespodzianka - bo akurat odpływ jest. Wąska "taśma" z betonu pozwala nam wejść w morze niczym stwórca ;) 
To również dobra okazja do podejrzenia podwodnego życia - poniżej będzie tego więcej:
Spektakl codziennie inny. Jestem pod wrażeniem marketingowego bełkotu co niektórych osób i mogę napisać, że nikt inny na Zanzibarze takich zdjęć nie zrobił. Jestem jedyny... ;) 

niedziela, 31 lipca 2016

ITALIA 2016 - San Mauro A Mare

San Mauro A Mare - to tam spędziliśmy główną część naszego tegorocznego urlopu ( dojazd TUTAJ ). Nieduża miejscowość na Riwierze Adriatyckiej, niczym specjalnie nie wyróżniająca się z grona tutejszych kurortów - największy i najbardziej znany to Rimini odległe o kilkanaście kilometrów.
Centralne miejsce tej miejscowości to ten placyk z fontanną na środku - świadek wielu spotkań, wieczornych eskapad, koncertów, tańców, wygłupów w pianie i wielu, wielu różnych niespodziewanych atrakcji ;) Na lewo od tego placu  pójdziemy w kierunku Gatteo A Mare, na prawo zaś do najlepszej pizzerii w mieście, o której przeczytacie na końcu wpisu :)
Pierwszy dzień powitał nas pochmurną pogodą - dzięki temu była możliwość sfotografowania pustych plaż :
Plaże są prawie jak bałtyckie - szerokie, z piaskiem, z płycizną, która pomaga, gdy chce się zagrać w siatkę - tyle, że bez polskiej tradycji czyli parawanów. Ale jest haczyk - za parasol i dwa leżaki płaci się 10 euro - a z ręcznikiem czy kocem rozłożyć się tu nie można. Na szczęście są miejsca bezpłatne - wąskie bez żadnych parasoli (chyba, że własnych) i nadal bez parawanów ;)
Coś majaczy w oddali :
Na moście nad kanałem (kanał to granica między San Mauro, a GATTEO A MARE ) jest popiersie Cesara - chwycenie za nos gwarantuje szczęście - tarmoszony jest oczywiście przez wszystkich :)
Most kolejowy w tle "ozdobiony" jakimś pociągiem znajdziecie we wpisie dotyczącym tutejszych kolei :
Lokal (tak naprawdę w Gatteo A Mare) w którym można było tańczyć już od 6:00. I o dziwo pełen był chętnych na poranne balety :
Potężna flaga łopocze na wietrze beztrosko - to w sumie dziwne, że w Polsce nie ma takich sytuacji ;)
No i słoneczna Italia :