Do niedalekiego Włosienia wybierałem się od kilku lat. Mniej więcej 5 lat temu mówiło się o wielkiej nadziei dla tego zabytku - z tego okresu pochodzi blogowy wpis koleżanki VERENNE Jakoś nigdy nie było mi tam po drodze więc czekałem chyba na huczne otwarcie odnowionego, pięknego pałacu - a w związku z tym, że na nic takiego nie zapowiadało się to ruszyłem na (jeden z ostatnich) pandemiczny spacer.
Pierwszy fot komórkowy - szeroki kąt urzeka mnie nieustannie. A poza tym przy linkowaniu na fejsie zawsze pokazuje się pierwsze foto - nie ma wyboru.
Zaczynamy jednak od bramy wjazdowej - widać ją z głównej drogi więc nie sposób minąć. Budynki folwarku przypałacowego :
Włosienica - tak zwie się ta rzeczka :
W zasadzie mogę już zdradzić - widoczny na zdjęciu mur jest najbardziej widocznym elementem całego zamieszania wokół remontu tego pałacu. Drugim - drewniane kładki na stawie przed fasadą południową - ze zdjęcia tytułowego. W sumie jak na 5 lat to słabo...
Powoli wchodzimy na obiekt :
Z lewej od wejścia :
Z prawej :
Na wprost :
Zerkam w kierunku wejścia...
...i na monumentalną budowlę u podnóży której stoję :