Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hradczany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hradczany. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 czerwca 2021

Pragi zwiedzanie - z komórką...

TEN JEDNODNIOWY WYJAZD  skrupulatnie fotografowany aparatem fotograficznym nie ustrzegł się kilku fot zrobionych telefonem. Pierwsza z nich to parkingowy pstryk - widać, że to nie tylko polska przypadłość ;) 

Nie będę powtarzał się z prawidłowym nazewnictwem - to macie w linku podanym na wstępie. Tutaj na pewno był browar - reszta zdjęć do identyfikacji i dowolnej interpretacji ;) 
To czego nie mogłem osiągnąć aparatem właściwym, komórka swym szerokim kątem ujęła doskonale - front katedry św. Wita na Hradczanach :
Kilka ujęć z Wełtawą :
Autoportret :
Kufle z zimnym piwem w Pradze znikają bardzo szybko ;) 
I stacja metra na koniec wpisu :

Więcej zdjęć z Czech w zakładce  CZECHY


sobota, 5 grudnia 2020

Pragi zwiedzania cz.1 - przed rejsem...

Podczas tej wizyty spokoju nie dawała mi myśl skąd wziął się fenomen Pragi. Dlaczego więcej tu polskich turystów niż innych nacji - to akurat pewnie bliskość polskich granic powoduje i brak kłopotów w komunikacji w języku obcym. Wymyśliłem sobie, że mamy tutaj w mieście południowy klimat - powystawiane na zewnątrz kawiarniane stoliki, krzątająca się obsługa i wolne, spokojne delektowanie się urokami miasta. Podczas tej wycieczki delektowanie się miastem było tym lepsze, że pandemia zdziesiątkowała turystów i było ich po prostu mało - by nie napisać, bardzo mało...

Zaczynamy w rejonie klasztoru na Strahowie - nie wchodzimy do wnętrz ale podziwiamy wszystko z zewnątrz. To co tu najlepsze obejrzymy po wyjściu za mury - zanim to zrobimy musicie przebrnąć przez kilka zdjęć ;) 

Tu pewnie napiłbym się klasztornego piwa...
...gdyby było otwarte :
Uwagę mą przykuwa (tradycyjnie zresztą) ciekawy samochód - VW Karmann :
Wracamy w kościelne tematy :

sobota, 10 października 2020

Pragi całodzienne zwiedzanie...

Tegoroczne wakacje były dla mnie nieco nietypowe - były polskie ( POBIEDNA  +  MIERZYN ), a jedyna zagraniczna podróż w ramach urlopu to właśnie ta. Nie licząc rowerowych wyjazdów za Nysę Łużycką oczywiście... 

Pragę oczywiście odkrywam nie pierwszy raz - pamiętam, gdy w 1998r. dwukrotnie odwiedzałem wjeżdżając spokojnie autem do centrum miasta i parkując w parkingu podziemnym w samym sercu miasta. Dziś o takim parkowaniu można zapomnieć - a wjazdu do wszelkich stolic unikać korzystając z metra i parkingów na obrzeżach miast. Ale to były inne czasy... W roku  2018  tak właśnie zrobiłem, że zostawiliśmy auto na skraju metropolii - i zwiedzałem miasto aż do 2:00 w nocy. Praga nocą potrafi zauroczyć. Obecny wyjazd miał porwać mnie rejsem po Wełtawie - czy tak było przeczytacie w poście dotyczącym samego rejsu, bo poniższy wpis będzie tradycyjnie uzupełniany linkami do poszczególnych fotorelacji. 

ZACZNIEMY  od dzielnicy Strahov i zerknięcia na panoramę miasta z punktu widokowego tuż obok najstarszego klasztoru w Czechach :

Potem, przyznaję bez bicia, nie słuchałem zbytnio przewodnika - tradycyjnie zresztą. Ale chwilami coś mi tam w ucho wpadło i kilka nowych rzeczy dowiedziałem się. Choćby o praskim metrze  - ale o tym w osobnym wpisie :) 
Wyjazd ten był specyficzny pod jednym względem - epidemicznym oczywiście. Ludzi było zdecydowanie mniej (było wręcz chwilami pusto) - choć do tego co zastałem swego czasu we  WROCŁAWIU  daleko było... 
Obserwowaliśmy zmianę warty honorowej na Zamku Praskim na Hradczanach :
Ujrzeliśmy wnętrza katedry św. Wita : 
Zazwyczaj tłumny most Karola przeszliśmy nie przepychając się wśród turystów :
Coś tam głaskaliśmy w intencji konkretnej ;) 
Podążaliśmy za pomarańczową rękawicą kurcgalopem, bo za chwilę...
...mieliśmy okazję podejrzeć życie Prażan nad Wełtawą Z JEJ POZIOMU :
Gdy piętro niżej ekipa posilała się przygotowanym dla nas posiłkiem, ja nieco pofotografowałem "bez elementu ludzkiego" ;) 
Po czym sam zjadłem obfity obiad pijąc wyborne czeskie piwo (no dobra, trzy pyszne piwa...) :
Potem strzeliłem sobie autoportret :
Przeszedłem  ULICĄ PARYSKĄ  na której w głowie zakręciło mi się od luksusowych aut :
Mocno opustoszały rynek Staromiejski ujrzałem :
Na pełną godzinę przez zegarem Orloy czekałem : 
Południowego, w moim odczuciu, klimatu czeskiego miasta wyszukiwałem :
Bezludne zakątki spenetrowałem :
Po krótkim show przed Orloy'em...
...wsiadłem w metro...
...fotografując na koniec pomysłowe wnętrza :
I to będzie na tyle z tej jednodniowej eskapady. Przewiduję 3 wpisy ( + jeden KOMÓRKĄ FOTOGRAFOWANY  ) podzielone na etapy przed i po rejsie oraz sam rejs, który był bardzo ciekawym spojrzeniem na stolicę Czech. 

Wpis na potrzeby zakładki  CZECHY  i  JEDNODNIÓWKI ZGORZELECKIE

Zapomniałbym - na koniec dostałem magnes na lodówkę - miła to niespodzianka :)